Coraz częściej możemy natknąć się na trend minimalizmu w różnych aspektach życia – architekturze, wystroju wnętrz, ubiorze, muzyce, ale także w kształtowaniu relacji międzyludzkich czy swojego otoczenia. Czym jest dla mnie minimalizm i jak wprowadziłem tą zasadę do swojego życia? O tym poniżej.

Czym jest minimalizm?

Odpowiem swoimi słowami. Minimalizm jest trendem, a w zasadzie filozofią życiową stojącą w opozycji do galopującego konsumpcjonizmu współczesności. Jego podstawowe założenia można scharakteryzować zdaniem: „unikaj zbędnych rzeczy”. Minimaliści postanawiają stawiać na jakość, nie na ilość. Co zatem jest zbędne? To pytanie, który każdy z nas musi sobie postawić sam. Ale jak zwykle, oferuję kilka drogowskazów:

  1. Zanim coś kupisz, zadaj sobie pytanie – czy ten przedmiot wniesie nową wartość w moje życie? Czy kolejna płyta, kaseta, gra, ciuszek spowoduje jakąkolwiek różnicę w jakości naszego życia?
  2. Pomyśl co jest naprawdę dla ciebie istotne. Wiele osób poda za przykład rodzinę. Jeśli tak, to czemu nie poświęcić jej więcej czasu, zamiast angażować się w kolejny zawodowy projekt? Stawiaj na jakość tych kontaktów. Pomyśl co jest niezbędne, a co faktycznie wniesie więcej szczęścia do twojego życia.
  3. Nie stawiaj sobie tysiąca celów na raz. Nie zaczynaj stu nawyków. Prawdziwe zmiany są dokonywane krok po kroku. Skup się na mniejszej ilości rzeczy, ale zrób je dobrze. Zrób je tak, aby przyniosły ci satysfakcję i wniosły coś do twojego życia.
  4. Zastanów się, ile z rzeczy które posiadasz używałeś w ciągu ostatniego miesiąca? Jeśli nie wykorzystujesz ich na codzień, istnieje duża szansa, że nie są ci niezbędne. Pomyśl nad inną kwestią – gdyby właśnie teraz wybuchła wojna i miałbyś jedną dużą walizkę, co byś do niej zapakował? To daje perspektywę na najistotniejsze dla ciebie rzeczy. Rzeczy z którymi w jakiś sposób jesteś związany lub dają ci szansę na przetrwanie.
  5. Zamiast kupować kolejne rzeczy czy robić wycieczki do centrum handlowego, poświęć drugiej osobie chwilę swojego czasu i pełną uwagę. Wybierz się na wspólną wyprawę czy spacer. Odkryjcie coś nowego. Obserwuj swoje nawyki wypełniania pustki życiowej przedmiotami.

Czemu minimalizm?

Żyjemy obecnie w czasach przeładowania informacjami. Ilość informacji które musi przyswoić nasz mózg, nie tylko w toku nauki, ale także, poprzez korzystanie z wszelkiego rodzaju mediów – telewizji, komputera, radia, telefonu – stwarza bezprecedensową sytuację. Nigdy w historii ludzki mózg nie był stymulowany taką ilością bodźców. Do czego to prowadzi? Po pierwsze, coraz ciężej jest nam się skupić na wykonywanych zadaniach. Przyzwyczajenie do rozpraszania się telefonem komórkowym czy komputerem powoduje, że odrywamy się od codziennych zajęć i nie potrafimy zogniskować uwagi na jednej czynności. Zaburza to nie tylko nasze funkcjonowanie w pracy, ale też funkcjonowanie w relacjach z innymi, które wymagają od nas poświęcenia swojego czasu i uwagi.

Minimalistyczne życie przynosi ogromną ulgę i spokój każdej osobie która go spróbowała. Znika większość stresu i napięcia spowodowanego „przytłoczeniem” sprawami które mamy do załatwienia bądź ilością rzeczy które posiadamy. Człowiek bardziej zrelaksowany cieszy się mocniej z relacji i nawiązuje głębsze więzi. Nie jest to jednak zmiana natychmiastowa. Minimalistyczny styl życia to coś, co wypracowuje się stopniowo – pomysł – rzucę wszystko i wyjadę w Bieszczady – to w większości wypadków jedynie wyraz frustracji i bezsilności a nie realny plan zmiany swojego życia na lepsze.

Kolejnym ważnym plusem minimalistycznego życia są oszczędności finansowe. Zamiast wydawać pieniądze na kolejny zbędny gadżet, możemy zachować je na koncie i zainwestować w przyszłość – czy to będzie plan emerytalny, czy odkładanie pieniędzy na lokacie na studia naszych dzieci, czy oszczędności na podróż życia – każdy z tych sposobów wydawania pieniędzy przyniesie nam o wiele więcej satysfakcji i da więcej wewnętrznego spokoju, niż tracenie tych pieniędzy na nieistotne drobiazgi.

Moja droga do minimalizmu:

Zainspirowany artykułem ze strony zenpencils: https://zenhabits.net/the-minimalist-principle-omit-needless-things/ zacząłem własną przygodę z minimalizmem.

Ze wstydem muszę przyznać że przez długi czas miałem problem z kupowaniem zbyt dużej ilości rzeczy. Jestem raczej osobą która ma zbyt wiele pomysłów niż zbyt mało i wydawanie pieniędzy na fanaberie przychodzi mi lekką ręką. W związku z tym przez lata zgromadziłem setki nieprzeczytanych książek które walają się na półkach, wiele instrumentów muzycznych, na których nie gram wcale lub używam ich sporadycznie i całą masę innych pierdółek, które zaczęły przytłaczać mnie do tego stopnia, że wolałem spędzać czas poza swoim pokojem niż w środku. Od dawna czułem że czas coś z tym zrobić i minimalizm okazał się na to odtrutką. Podaję listę kroków które wykonałem dla zainteresowanych:

  1. Pozbyłem się portfela. Zamiast nosić gruby wypchany banknotami portfel noszę teraz jedynie wąski pokrowiec na karty kredytowe i dokumenty. Jeśli potrzebuję gotówki wypłacam ją z bankomatu. To czego nie wydam odkładam do słoika z oszczędnościami. To rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Plus jest taki, że mój portfel w nowy wydaniu zajmuje zdecydowanie mniej miejsca i są w nim jedynie niezbędne rzeczy. Wyrzuciłem wszystkie karty członkowskie i inne zbierające punkty których i tak nigdy nie wydam na nic. Wygląda to też o wiele bardziej estetycznie niż wypchana grubym portfelem kieszeń. Minusy są dwa: po pierwsze drobne i banknoty trzymam w kieszeni, przynajmniej dopóki nie wylądują w słoiku. Niektórym mogłoby to przeszkadzać. Po drugie, płacenie kartą czyni wydawanie pieniędzy bardzo łatwym – łatwo też stracić kontrolę nad swoimi finansami. Stąd jest to rozwiązanie niedoskonałe i wymagające dużo rozwagi z mojej strony.
  2. Zrobiłem listę 108 rzeczy które są mi absolutnie niezbędne. Wyłączyłem z nich posiadane kolekcje (jak książki i płyty CD/DVD). Zacząłem też stopniowo wyprzedawać wszystkie nadmiarowe rzeczy – stare telefony, nieużywany sprzęt, nieużywane instrumenty muzyczne. Z częścią niełatwo było mi się rozstać ale zawsze po wszystkim czułem ulgę, że w moim życiu jest teraz więcej miejsca i radość, że ktoś będzie z nich faktycznie korzystał. Do wystawiania polecam OLX.pl , jest to prosty bezpłatny sposób na pozbycie się zbędnych rzeczy. Założyłem, że będę dążył do zredukowania liczby swoich rzeczy do tych 108 które uznałem za niezbędne. Z czasem rozważam także sprzedanie swojej kolekcji książkowej i ograniczenie jej do paru najważniejszych, niezbędnych mi tytułów.
  3. Pozbyłem się starych i zbędnych ciuchów. Oddałem je na czerwony krzyż. Pojemniki znajdują się w każdym mieście. Polecam jeśli nie są to drogie rzeczy o których wiemy, że mogą się sprzedać. Inne rozwiązanie to sprzedać je do sklepu z używaną odzieżą. Podobnie zrobiłem z wieloma starymi ksiąkami – część sprzedałem do antykwariatu, a te których nie chcieli przyjąć, oddałem do miejskiej biblioteki aby inni z nich korzystali.
  4. Ograniczyłem ilość projektów w które jestem w jednym momencie zaangażowany. To wywoływało największe poczucie przytłoczenia. Wciąż staram się rozwijać w kluczowych dla mnie sferach życia i nie zaniedbuję obowiązków, wciąż rozwijam swoje pasje, ale stawiam sobie małe, osiągalne cele w każdym tygodniu. Przykładowo, zamiast na raz pisać ebooka, tworzyć webinary, bloga i własny kanał youtube, zdecydowałem, że najpierw będę pracował nad nawykiem tworzenia postów na blogu raz w tygodniu. Uproszczenie zabieganego nowoczesnego życia nie jest łatwe, ale zaczyna się od ustalenia swoich priorytetów i wyznaczenia sobie racjonalnych celów w jednostce czasu jaką posiadamy. To co robię staram się robić w najlepszy możliwy sposób, zamiast zastanawiać się nad tym, jak nadążę za kolejną setką rzeczy do zrobienia.
  5. Unikam przeładowania bodźcami. Od lat nie oglądam telewizji. Najważniejszych rzeczy i tak dowiaduję się od przyjaciół bądź z radia. Staram się ograniczyć napływ informacji do książek które aktualnie czytam i muzyki. Jeśli chodzi o książki, to staram się czytać jedną książkę na raz ale jest to nawyk nad którym muszę jeszcze sporo popracować, bo umysł automatycznie chce jeszcze skakać po różnych tematach. Nie spędzam godzin przed komputerem na graniu czy oglądaniu seriali. Co nie znaczy, że tego wcale nie robię! Przeznaczam odrobinę czasu na relaks w ten sposób co kilka dni, ale staram się aby to absolutnie nie zdominowało mojego sposobu spędzania wolnego czasu. Zamiast tego ćwiczę, staram się pisać, tworzyć, pójść w nowe miejsce, zająć się grą na instrumencie czy spotykać z ludźmi. Wnosi to o wiele więcej szczęścia do mojego życia niż kolejny odcinek czy sezon serialu.

Minimalizm ma szczególne znaczenie dla osób pragnących wyjść z nałogu. Po pierwsze dlatego, że pozwala na zgromadzenie finansów koniecznych do zdobycia odpowiedniej profesjonalnej pomocy. Po drugie dlatego, że potrzebna jest nam wewnętrzna przestrzeń, siła i spokój, aby zmienić swoje życie i schematy myślenia. Po trzecie dlatego, że bezpośrednio uderza w źródło wszystkich nałogów – unikanie kontaktu z samym sobą.

Nie sugeruję tu, że każdy musi dostosować się do powyższych zasad. Ale jeśli czujesz się przeładowany informacjami – podobnie jak ja – to może być świetne wyjście ze swoich problemów. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym jak rozpocząć minimalistyczne życie, z chęcią o tym z tobą porozmawiam: meetme.so/adriansztobryn

Feniks.

Advertisements