Porno – w dzisiejszych czasach tak powszechne i dostępne, jak chleb. Jednak porno jest wśród nas od wielu lat: nasi rodzice, dziadkowie (a nawet pradziadkowie) mieli z nim styczność nie tylko przez gazety. Wykorzystywano różne kanały do pokazywania nagości: karty do gry, szklanki do picia, specjalne namioty w Parkach Rozrywki. Czemu więc dopiero dziś mówimy o tym, że porno jest złe?

Cześć wszystkim,

W pierwszym poście chciałbym wyjaśnić sens tego bloga, a ten rozbija się właśnie o pytanie postawione w temacie. Co jest nie tak z porno? Przenikanie pornografii do kultury masowej i seksualizacja społeczeństwa są zjawiskami na które nie da się już przymykać oczu – podobnie jak komputeryzacja, stały się częścią naszego codziennego funkcjonowania.

Porno – łatwa przyjemność

Patrząc szerzej, jesteśmy społeczeństwem konsumpcyjnym. Co za tym idzie, konsumujemy najróżniejsze produkty, zarówno w restauracjach, jak i siedząc przed telewizorem, albo czytając kolejną książkę. Nie byłoby w tym nic złego, wszak konsumować trzeba, gdyby nie fakt, że dla wielu ludzi nieświadoma konsumpcja staje się sensem istnienia. Pochłonięci konsumowaniem i światem zewnętrznym rzadko mamy okazję zajrzeć do wewnątrz i przyjrzeć się, czy nie ma tam przypadkiem jakichś cennych rzeczy wartych uwagi. Formułując sprawę trochę mądrzej – świat zjawisk odciąga nas od nas samych, od naszej wewnętrznej prawdy. I łatwo się w nim zagubić.

Szybki i prosty dostęp do rozładowania napięcia

Argument numer dwa brzmi: łatwe rozwiązanie nie zawsze jest najlepsze. O wiele łatwiej jest odpalić stronę porno i rozładować swój popęd seksualny w ten sposób, niż zbudować trwałą relację z drugą osobą. Jest to też dużo łatwiejsze niż poderwanie dziewczyny na dyskotece. W ten sposób pokolenie młodych mężczyzn uczy się, że nie muszą się starać, bo w razie co, mają na wyciągnięcie ręki (dosłownie) mniej stresujące rozwiązanie. Porno stymuluje lenistwo.

Podatność na uzależnienia

Argument trzeci jest oczywisty: istnieje grupa ludzi, która jest podatna na uzależnienia, a pornografia, podobnie jak alkohol i papierosy czy hazard, jako coś ekscytującego i rozładowującego napięcie, na dłuższą metę może uzależnić. Szukanie coraz silniejszych bodźców seksualnych, kiedy znudzi nam się „zwyczajna” pornografia prowadzi do zmiany preferencji seksualnych, często na takie, które są niespójne z naszym obrazem siebie. Wpływ pornografii na grupę ryzyka jest ogromny i mam z nim do czynienia na codzień, ale nie na tym chciałbym skoncentrować swoje rozważania – z założenia ten blog ma być dla wszystkich.

Porno jest brudne

Argument czwarty: przemysł pornograficzny nie jest dostatecznie uregulowany. W efekcie aktorzy narażeni są często na niehigieniczne warunki, przekraczanie granic tego, na co się zgadzają, a także, rzecz jasna, na utratę zdrowia i życia. W najlepszych firmach badania na HIV dokonywane są co 2 tygodnie, co daje pewne poczucie bezpieczeństwa, natomiast absolutnie nie zapobiega rozprzestrzenianiu się tej choroby. Podsumowując: ktoś może umrzeć dla twojej przyjemności.

Czemu seks w realu nie jest tak dobry jak w filmach?

Argument piąty: istnieje powiązanie pomiędzy zaburzeniami erekcji, a intensywnym korzystaniem z pornografii. Wiąże się to z ilością bodźców i stymulacją, jaką film pornograficzny wywołuje w osobie go oglądającej – nawet najbardziej wyuzdany seks słabo będzie z tym konkurował ze względu na: a) zblizenia kamery, tak aby uzyskać najbardziej podniecające ujęcie, b) make-up gwiazdek i obróbkę graficzną materiału, c) używaną przez aktorów viagrę i inne środki, co wpływa na długość aktu.

Wygórowane oczekiwania wobec partnerki

Argument szósty: to co nieświadomie konsumujemy wpływa na nasz sposób patrzenia na świat. W tym sensie oglądanie pornografii może wpłynąć na posiadanie nierealistycznych oczekiwań wobec seksu i związków.

Teraz zastanów się, w co ty chciałbyś zainwestować swoją energię seksualną? W naprawdę fajny seks, ze swoją partnerką, czy w oglądanie innych ludzi uprawiających go przed kamerą (którzy niekoniecznie muszą się dobrze bawić)? Dokonaj świadomych wyborów. Tak samo jak z jedzeniem, paleniem czy piciem. Zastanów się do czego dążysz i czy twoje wybory są spójne z twoim celem. Jak to, co konsumujesz wpływa NA CIEBIE (wszak nie na każdego wpływa to tak samo)? Każdy ma swoją ścieżkę do zdrowej seksualności, zachęcam tylko, aby każdy krok na niej, był świadomym wyborem i ostatecznie wyborem, który sprawi, że w twoim życiu pojawia się więcej szczęścia. Tego chyba wszyscy jako ludzie potrzebujemy.

Advertisements