Syndrom Madonny i Ladacznicy, a Ty

Zdobywanie umiejętności randkowania i utrzymywania związku to – szczególnie dla mężczyzn – trudna do opanowania sztuka. Panowie, muszą wyćwiczyć zarówno praktyczne aspekty swoich zalotów – jak umiejętność  nawiązywania kontaktów z nieznajomymi, flirt, odczytywanie języka ciała, a nawet to jak esemesować i prowadzić rozmowy telefoniczne, – jak i aspekt psychiczny związków.

Ostatnio mówiliśmy o przekonaniach które mogą oddalać Cię od życia którego naprawdę pragniesz. Dziś będziemy kontynuować dyskusję na temat jednego z najbardziej niepokojących przekonań działających na niekorzyść zarówno mężczyzn jak i kobiet.

Przeanalizujemy Syndrom Madonny i Ladacznicy. Widać go wyraźnie w pop-kulturze. Niewinna, wstydliwa „grzeczna dziewczynka” (zazwyczaj blondynka) oraz ta druga, „upadła” femme fatale (zazwyczaj brunetka), dla której seks to broń, a mężczyźni to zabawki w jej grze. Syndrom ten pokazuje w jaki sposób mężczyźni i kobiety postrzegają się nawzajem. Jednak dla obu płci jest to zjawisko bardzo krzywdzące.

Co to takiego?
Syndrom Madonny i Ladacznicy został wprowadzony do literatury psychologicznej przez Zygmunta Freuda jako idea że mężczyźni (a także kobiety) dzielą panie na dwie grupy: święte „Madonny” i zdeprawowane „Ladacznice”. Grzeczne dziewczynki – Madonny – są cnotliwe, niewinne, czyste i prawie aseksualne. Złe kobiety – ladacznice – są nienasycone seksualnie, niewybredne i agresywne – w rzeczywistości działając w sposób pasujący raczej do seksualnego męskiego stereotypu.

Skąd to się wzięło?
To dopiero pytanie, nieprawdaż? Według Freuda wszystkiemu winna jest matka (no tak to przecież Freud..) oraz idea  że mężczyźni są prześladowani przez odczuwanie do partnera seksualnego tego samego pociągu który kiedyś mieli do swoich matek. Ponieważ nie potrafią się pogodzić z wewnętrznym kompleksem Edypa (uczucie miłości do matki łączy się z pożądaniem seksualnym) więc dzielą w swoich umysłach kobiety na dwie kategorie.

Ten rozdźwięk jednakże występował już stulecia zanim Freud zaczął mieć dziwne skojarzenia z papierosami i widzieć wszędzie penisy. Podział na święte, aseksualne kobiety i seksbomby uwidacznia się wszędzie. Średniowieczna literatura i poezja jest przesiąknięta przedstawieniami seksownych kobiet będących przyczyną upadku mężczyzn (Śmierć Artura, Królowa Wróżek) oraz czystych kobiet prezentujących  „właściwy” stan rzeczy. Nawet w księdze Rodzaju to Ewa skłania do złego Adama po tym jak zjada owoc z Drzewa Poznania Dobra i Zła.
Szczerze mówiąc, z moich doświadczeń i badań wynika, że syndrom Madonny i Ladacznicy to skutek lęku przed kobiecą seksualnością, zatarcia ról płci i przekazania władzy kobietom.

Mężczyźni są często przedstawiani jako istoty będące na łasce swoich seksualnych pragnień, pozostawiając kobiety jako stróżów moralności. Mężczyźni znając swoją słabą stronę  mają za złe władzę nad seksem którą reprezentują kobiety i winią kobiety za swoje uczucie… impotencji. Określanie kobiecej seksualności, w jej akceptowalnej formie – z upoważnienia mężczyzn (Madonny) i nieakceptowanej – działającej w sposób podobny do męskiego (Ladacznicy), zapewnia złudzenie kontroli.

Dodatkowo, kontrolowanie damskiej seksualności oznacza również kontrolę nad reprodukcją. Ponieważ mężczyźni  nie mogą być pewni, że nie trwonią wysiłku wychowując cudze dziecko (przyczyniając się do rozprzestrzeniania cudzych genów, a nie własnych), ograniczanie kobiecej seksualności przez określanie zasad oznaczało, że mogą oni mieć większy kontrolę nad tym, kto jest ojcem.

Więc w czym problem?
Łatwo myśleć że to problem „starego świata”. W końcu to 21 stulecie. Żyjemy w świecie po przejściu trzeciej fali feminizmu. Kobiety są zachęcane, ba, oczekuje się od nich wzięcia w swoje ręce własnej seksualności, posiadania prawa do swobodnego seksu..prawda?

Jednakże rozdźwięk pozostaje. Koncepcja iż kobieta okrywa się wstydem i hańbą za uprawianie seksu również  ma źródło w tym syndromie. Ponieważ kobieta nie podąża za wyznaczoną jej przez kulturę rolą powściągliwości seksualnej (droga Madonny), jest zawstydzana i okpiona. Jeśli kobieta zachowuje się jak ladacznica, to potem jest sama sobie winna. Gdyby zachowywała się w sposób czysty i niewinny, wtedy nie sprowadziłaby na siebie tego losu.

O ile Ladacznica reprezentuje strach przed niepohamowaną ekspresją seksualną, o tyle syndrom Madonny jest protekcjonalnym i obraźliwym zjawiskiem dla kobiet. Stawiając Madonnę na piedestale świętości i czystości, staje się ona czymś co należy chronić. Jej rolą jest bycie podporządkowaną i uległą mężczyźnie. Tak jak Ladacznica zasługuje na potępienie, Madonnę trzeba czcić i dbać o jej przetrwanie. Jej osobowość jest jednak lekceważona.

Chodzi o więcej niż tylko sex
Różnica między Madonną i Ladacznicą wykracza poza formy ekspresji seksualnej. Podział na „grzeczne” i „złe dziewczynki” obejmuje również kodeks społecznych zachowań. Grzeczna dziewczynka jest uległa. Ona nie wychodzi z inicjatywą, ani nie zachowuje się agresywnie w obawie by kogoś nie urazić. Jest cicha. Idzie na ustępstwa. Z drugiej strony, ta „niegrzeczna” jest jędzą. Jest bezczelna. Jest głośna. Ona twardo stąpa po ziemi a nawet wyciąga ręce po więcej. Ona robi wokół siebie zamieszanie.

Ona zachowuje się bardziej po męsku.

Kobieta, która działa nazbyt po męsku, podobnie jak ladacznica – która lubi męskie poczucie seksualności – jest karana i wyklęta. Bardziej kobiece Madonny  są adorowane z powodu swojej uległości.

Jak Syndrom Madonny i Ladacznicy wpływa na mężczyzn?
Generalizowanie kobiecych temperamentów ma ogólnie negatywny wpływ, ale odciska się  również piętnem na związkach.
Mężczyźni, zwłaszcza ci którzy mają niewielkie doświadczenie w relacjach seksualnych, często mają trudności ze zrozumieniem, że kobiety są otwarte na seks. Chodzi wręcz o to że są gotowe na niego i chcą go tak samo jak mężczyźni. Przekonanie, że kobiety nie potrzebują seksu, lub że “takie” są tylko niektóre kobiety, prowadzi do trudności i to nie tylko z potencjalnymi dziewczynami, czy żonami na poziomie współżycia, ale także w samym procesie rozwoju sfery seksualnej. Tacy mężczyźni mogą być przerażeni tym, że partnerka jest bardziej doświadczona seksualnie i czuć się przez to poniżeni.

Inni mężczyźni mają dylematy będąc w związku z kobietami, dla których seksualność jest integralną częścią ich osobowości. Ta idea, że mężczyźni pragną „damy w towarzystwie i dziwki w sypialni” wypływa z tej dychotomii. Kobieta świadoma seksualnie, kobieta – ladacznica – jest wyłącznie dla nich, natomiast kobieta-dama nie powinna dawać sygnałów, że ta erotyczna strona istnieje poza ich bezpośrednią kontrolą.

Podział kobiet na te dwa typy utrudnia wielu mężczyznom właściwe docenienie partnerki jako osoby w pełni otwartej seksualnie. Wielu z nich ma problem z rozdzielaniem seksu od miłości. Miłość ma być zarezerwowana dla „grzecznej dziewczynki” tej, którą wprowadza się do domu i przedstawia matce… dziewczyny, która jest „materiałem na żonę”. Sex, z drugiej strony, jest zarezerwowany dla tej „niegrzecznej”, która podnieca, o której nie można myśleć bez poczucia rosnącego w niekontrolowany sposób podniecenia. Tej, która nosi swoją seksualną atrakcyjność niczym perfumy. „Rozrywkowej dziewczynki”. „Laski”.

Podczas gdy mężczyźni potrafią i faktycznie pragną swojej partnerki, kiedy osiągają pewien etap w związku – wyłączność dla niektórych, małżeństwo dla innych, ojcostwo dla jeszcze innych – przełącznik pomiędzy Ladacznicą i Madonną zostaje uruchomiony. Mogą nadal pragnąć swojej partnerki, ale jest w tej słodyczy gorzka nuta. Dla tych facetów ciężko jest fantazjować o swoich dziewczynach lub żonach, w sposób w jaki marzą o seksownej nieznajomej na końcu baru. Przeminęły fantazje o wślizgiwaniu się do łazienki w zatłoczonym klubie na tzw. „loda”  lub szybki numerek w przymierzalni w odzieżowym. Dość tego perwersyjnego seksu. „Nie mogę myśleć o niej w ten sposób”, mówią niektórzy. „Ona jest matką moich dzieci!”

Pomimo, że widzą swoją partnerkę jako Madonnę, faceci wciąż mają potrzeby seksualne – te, których „nie mogą” realizować z żoną. W rezultacie, ich spojrzenie zaczyna wędrować w stronę Ladacznicy, bo nie postrzegają jej jako świętej i „czystej” i mogą oni w pełni cieszyć się „zwierzęcym” seksem którego pragną. Taki mężczyzna postrzega seks jako coś „brudnego”, czego nie może dzielić z Madonną; nazbyt ją szanuje by uczynić ją tematem swoich pierwotnych żądz.

To staje się głównym przepisem na niewierność z obu stron. Mężczyzna zaczyna szukać poza swoim związkiem kobiet z którymi, jak myśli, będzie mógł pozostać seksualnie szczery, podczas gdy jego partnerka pozostaje nieusatysfakcjonowana i zaczyna szukać seksu i intymności gdzie indziej.

Nawiasem mówiąc: Tak, obalam feministyczny pogląd na temat bloga, że jest on przede wszystkim ukierunkowany na pomoc facetom w randkowaniu. I w pełni zdaję sobie sprawę, że może to być postrzegane jako pomniejszanie ważnych kwestii przez gadkę w stylu: „… i oto sekret który sprawi że zadupczysz”. Czyli: Jestem zdania, że uczenie mężczyzn, jak być lepszym człowiekiem – lub przy-najmniej w mniejszym stopniu dupkiem – jest kluczowym elementem na drodze samodoskonalenia, który prowadzi do coraz lepszego radzenia sobie w związkach.

Jak to naprawić?
Pierwszym krokiem dla facetów zmagających się z syndromem Madonny i Ladacznicy jest zaakceptowanie, że wszystkie kobiety są istotami seksualnymi. Podział na „grzeczne” i „niegrzeczne” dziewczynki, to pozostałość z dawnego czasu i kultury, która już nie istnieje. Kobieta, która uprawia seks, lubi go i emanuje seksapilem , jest również całkowicie zdolna do tego by zostać troskliwym rodzicem. Podobnie, dziewczyna lub żona którą kochasz jest nadal istotą seksualną;  fakt, że jest jesteś w związku, lub włożyłeś jej pierścionek na palec nie znaczy, że wciąż nie pragnie dzikiego, zwierzęcego seksu jak za dawnych dni gdy wypróbowywaliście każdą pozycję z  Kama Sutry.

Jeśli jesteś w związku i czujesz że „przełącznik” został już wciśnięty … cóż, najlepsze co możesz zrobić, to kochać się ile wlezie! Podsycanie namiętności w związku może być trudne. Jednak trzymanie się w ryzach z powodu jakiejś fałszywej „idei szacunku” sprawi, że tym szybciej się ona ulotni.

Celem związku jest coś więcej niż tylko znalezienie właściwej matki dla przyszłego potomstwa. Chcesz przecież towarzyszki, bratniej duszy. Chcecie przeżyć przygodę życia razem, a to oznacza, dzielenie się i doświadczanie wspólnie swoich fantazji. Przypomnij sobie, że partnerka jest tak samo otwarta na pożycie seksualne jak i ty. Zacznij to wykorzystywać. Powróćcie do niegrzecznych, zakazanych rzeczy których zawsze pragnęliście.

(w przypadku erotomanii należy jednak zachować daleko idącą ostrożność i postawić akcent na akceptację pełni kobiecej seksualności – przyp. autora strony)

Doceń fakt, że twój anioł ma w sobie tę diabelską cząstkę, lub, że diabełek ma swoją anielską stronę i rozkoszuj się nią.

Nie wciskaj „przełącznika”; po prostu go rozwal!

Źródło: http://www.doctornerdlove.com/2012/03/madonna-whore-complex/all/1/

Tekst został przetłumaczony i zamieszczony dzięki uprzejmości Shaleye.

Advertisements