Robienie kroków na przód.

Cierpiałem z powodu masturbacji odkąd byłem dzieckiem. Gdy zacząłem mieć świadomość, że to destruktywny nawyk, wszystko stało się dla mnie jeszcze bardziej bolesne. Trwałem w tym nawyku przez 18 lat, od 11 do 29 roku życia. Próbowałem przestać wiele razy, ale nic nie pomagało. Kładłem się do łóżka z myślą, że od jutra zacznę nowe życie – ale zamiast tego zaczynałem dzień jak każdy inny – od masturbacji.

Wszystko to zaczęło się ewoluować, kiedy podjąłem decyzję, że zmienię się jako całość – jako osoba. Dzięki przekształceniu tego, kim byłem i swojej ścieżki życiowej, moje nawyki także zaczęły się zmieniać. Bardzo ważne, aby to zrozumieć. Nasze nawyki nie stwarzają się same – my je tworzymy. Musisz dotrzeć do przyczyny powstania swojego nawyku, do źródła problemu – a źródłem jest twoje ciało i umysł. Ponieważ masturbacja jest uzależniającym nawykiem – ściąga nas w dół. Aby ją pokonać, musimy wznieść się na wyższy poziom i nie dać się tej przyciągającej sile. Parę lat musiałem pracować nad sobą aby to osiągnąć i wreszcie doświadczyć rezultatów.

Rezultatem jest to, że od prawie roku jestem wolny od masturbacji. To jak dotąd najdłuższy okres abstynencji w moim życiu. Jestem teraz na etapie, na którym nawet nie myślę, żeby to robić. Ale w tym samym czasie przeszedłem także ogromną zmianę jako człowiek. Te dwie zmiany (porzucenie nawyku i przemiana wewnętrzna – przyp. Tłum.) idą ramię w ramię.

Kiedy mówię o masturbacji, mam na myśli wytrysk w wyniku autostymulacji seksualnej. Przez ten rok miewałem także gorsze momenty, w których poprzez swoją słabość byłem bardzo bliski osiągnięcia orgazmu wskutek masturbacji, ale zawsze w porę udawało mi się to powstrzymać. Jednak te przypadki były rzadkie i zawsze traktowałem je jako przegraną z samym sobą. I nawet jeśli doszedłem teraz do etapu, na którym nie mam już myśli związanych z chęcią masturbowania się, ciągle jeszcze włączam coś w sieci raz na jakiś czas, żeby się trochę nakręcić, żeby „tylko rzucić okiem”. Twardnieję, ale nie przychodzi mi już do głowy, żeby iść z tym dalej. Ale i to zdarza się coraz rzadziej. Mówię ci o tym po to, aby pokazać, że wychodzenie z nałogu jest procesem, który wcale nie zachodzi szybko. Możesz rzucić swój nałóg, ale trudnym elementem jest utrzymanie się w tej decyzji. Jednak, nie czuj się zniechęcony, ponieważ teraz podzielę się swoimi radami dotyczącymi rzucania nałogu i utrzymania się w trzeźwości – co ułatwi ci sprawę i zaoszczędzi sporo czasu, który ja poświęciłem na dojście do tego.

Podnosząc głowę

Potrzebowałem ponad roku czasu aby odnaleźć sposób na ograniczenie mojego nawyku. Nie było to proste, ponieważ oprócz masturbacji zmagałem się również z uzależnieniem od narkotyków. W moim życiu te dwa nałogi często występowały obok siebie. Właściwie to narkotyki zmotywowały mnie do rozpoczęcia poszukiwania przemiany. Były one częścią mojego życia od lat i w pewnym momencie myślałem, że pozostanie już tak na zawsze. Nie potrafiłem wyobrazić sobie życia bez nich. Jednakże doszedłem do miejsca kiedy wiedziałem, że jeśli nie zacznę szukać pomocy, pójdę na dno.

Tak naprawdę nie ma znaczenia, jaka była przyczyna tego, że znalazłem się w miejscu, w którym byłem. Istotne jest to, że podjąłem decyzję aby się z niego wydostać. Nałogi te brały swój początek w moim wewnętrznym stanie istnienia. Z punktu widzenia innych ludzi wiodłem wspaniałe życie, lecz pomimo, iż miałem naprawdę wiele, byłem nieszczęśliwy. Tą wewnętrzną pustkę próbowałem zapełnić poprzez imprezowanie, narkotyki oraz masturbację. Krótkotrwałe przyjemności, które sztucznie poprawiały mój nastrój, później pogarszały go jeszcze bardziej.

Potrzebowałem osiągnięcia nowego poziomu życia. Wyższego poziom istnienia. Zbyt długo tkwiłem w tym samym miejscu nie mogąc trzeźwo patrzyć na świat. Musiałem wyjść z tego stanu. Byłem zrozpaczony i nieszczęśliwy, więc wiedziałem że muszę znaleźć jakiś sposób aby sobie pomóc.

Podczas pierwszego roku podążałem rożnymi ścieżkami próbując doprowadzić się do stanu, w którym to czułbym się na tyle dobrze aby już więcej nie upadać. Próbowałem różnych metod wśród których była praca z energią kosmiczną (ćwiczenia Rosyjskie), szamanizm, Chi Gun, Kung Fu i Joga. Rok przed tym także boksowałem. Raz nawet wylądowałem w Chinach, w klasztorze Shaolin. Niewątpliwie wszystko to rozpoczęło we mnie proces zdrowienia, jednak wciąż okazjonalnie korzystałem z narkotyków, którym towarzyszyła masturbacja.

Jestem wdzięczny za ten pierwszy rok, ponieważ uczynił mnie on silniejszym i zasadził we mnie ziarna które później mogłem uprawiać. Musisz być silny w swoich postanowieniach i trzymać się ich. Nawet jeśli się potkniesz – nie poddawaj się, ponieważ rezultaty w końcu przyjdą.

Podczas tego roku znów upadłem – wróciłem do świata narkotyków i ponownie próbowałem się podnieść. Miałem świadomość, że potrzebne mi są drastyczne zmiany, więc opuściłem Rosję i udałem się do Stanów Zjednoczonych. Zająłem się studiowaniem, coraz rzadziej powracałem myślami do życia w Rosji. Rzuciłem narkotyki, lecz nie masturbację. Ponadto zacząłem palić papierosy. Pomimo że czułem się inny, nie czułem się dobrze w środku. Ciągłe studiowanie połączone z szybkim miejskim życiem (mieszkałem w Nowym Yorku) szybko uszczupliło moje siły życiowe. Nie miałem wyboru, musiałem znaleźć sposób aby samodzielnie je uzupełnić. Postanowiłem poszukać grupy jogi. Byłem szczęśliwy mogąc uprawiać jogę w Rosji, ponieważ podnosiło mnie to na duchu, czego tak bardzo potrzebowałem. Przeznaczenie zaprowadziło mnie do grupy jogi Kundalini i od tego czasu moje życie nigdy już nie było takie samo.

Joga Kundalini

Ta szkoła jogi zupełnie odmieniła moje życie. Porzuciłem wszystkie moje stare nawyki: palenie, narkotyki, picie i masturbację. Jak? Wszystko dzięki jodze, która pozwoliła mi wznieść się na nowy poziom istnienia, na którym czułem się nowym człowiekiem: psychicznie, fizycznie i duchowo. Ten nowy poziom był dokładnie tym, czego poszukiwałem.

Kundalini Joga została po raz pierwszy przeniesiona z Indii do USA przez Yogi Bhajana w latach 60-tych. Opiera się ona na starożytnych, tajemnych technikach, odkrytych przez doświadczonych joginów ze wschodu. Początkowo została ona przekazana ludziom borykającym się z uzależnieniem od narkotyków, ponieważ był to główny problem w latach 60-tych. Od tamtego czasu ćwiczenia te stały się bardzo popularne i szeroko rozpowszechniły się we wszystkich rejonach świata. Jest to bardzo potężny rodzaj jogi, nazywany „jogą świadomości”. Jest to szybka ścieżka w tym sensie, że ludzie bardzo szybko odczuwają jej efekty. Bardzo szybko też przekonują się o tym, czy ją lubią czy też nie. Ale z mojego doświadczenia wynika, że niemal wszystkim przypada do gustu. A kiedy ludzie zaczynają ćwiczyć – zauważają drastyczną zmianę w swoim stylu życia. Jedną z głównych zmian jest to, że złe nawyki zaczynają odchodzić. Ta joga funkcjonuje nie tylko na fizycznym poziomie, ale także na bardziej subtelnych i co najważniejsze, na poziomie naszego umysłu. Tak, umysłu! I robi to naprawdę szybko. Zajęło mi niewiele ponad miesiąc aby osiągnąć stan, w którym moje stary nawyki odeszły. Owszem, ciągle miałem pokusę żeby sobie zapalić albo potrzepać raz na jakiś czas, ale wreszcie czułem siłę, której potrzebowałem, aby stawić temu opór.

Nasz umysł może być naszym przyjacielem lub najgorszym wrogiem. Istnieje powiedzenie: Osoba, która jest w stanie wyćwiczyć swój umysł, może podbić cały świat! Nasz umysł jest źródłem wszystkich naszych cierpień i było to nauczanie przekazywane przez wszystkich oświeconych mistrzów i proroków przez wszystkie wieki historii. Wszystkie nasze pragnienia, fantazje, nawykowe reakcje mają swoje źródło w umyśle i w większości wypadków są fałszywe. Są jedynie zwidami, narzuconymi nam przez społeczeństwo, rodziców, przyjaciół i nasze przeszłe życia. A kiedy nasz (nawykowy) umysł ma nad nami kontrolę – nie mamy żadnej mocy aby być naprawdę sobą. Dzięki ćwiczeniom fizycznym i oddechowym, a przede wszystkim jodze kundalini – zaczynamy trenować się w cnocie kontroli umysłu, a opanowanie umysłu przynosi najważniejszą dla nas rzecz – siłę woli. Nie tylko zaczynamy dostrzegać prawdziwych siebie, ale także rozwijamy zdolność do powiedzenia „nie”. A kiedy potrafimy powiedzieć „nie” uwalniamy się od wielu życiowych problemów.

Joga Kundalini dosłownie zmieniła moje życie. Tym, co odróżnia tą szkołę od innych jest to, że nie musisz być specjalnie rozciągnięty, żeby zacząć – jest bardzo dynamiczna i każdy może ją robić. Głównym hasłem jogi jest: „Próbuj dalej!” Musisz dawać z siebie wszystko. Początkujący mogą ćwiczyć razem z mistrzami. Dodatkowo, ta Kundalini Joga jest bardzo szybka jeśli chodzi o efekty, inaczej niż w innych szkołach. Już po pierwszych zajęciach odczuwasz różnicę. Czujesz się tak dobrze, jesteś tak podbudowany, że nie chcesz wychodzić z tego stanu. Kiedy zobaczysz jak dobrze możesz się naprawdę czuć, jesteś gotowy poświęcić swoje stare nawyki i uzależniające zachowania aby pozostać w tym stanie. Tak było ze mną i z masturbacją. Dodatkowo, coś zachodzi na wyższym poziomie świadomości, tak, że tracisz potrzebę angażowania się w jakiekolwiek destruktywne bądź krzywdzące działanie. Po prostu już tego nie chcesz. Z czasem rodzisz się na nowo – lepszy, zdrowszy, silniejszy, szczęśliwszy i wolny od cierpienia (czego więcej potrzeba?).

Kundalini Joga zmieniła moje życie i może zmienić też twoje. Robi się coraz popularniejsza na świecie i nie wątpię, że znajdziesz grupę niedaleko siebie, niezależnie od tego gdzie mieszkasz. Poniżej strona, na której możesz dowiedzieć się gdzie jest najbliższy nauczyciel i poczytać więcej na temat jogi. Daj temu szanse, weź przykład ze mnie – to zmienia życie!

http://www.3ho.org/

http://www.kundaliniresearchinstitute.org/

Tekst przetłumaczony dzięki uprzejmości Feniksa i Felixa.

Źródło: http://www.yourbrainrebalanced.com/index.php?topic=5202.0

Advertisements