Masturbacja jest zagrożeniem dla twojego życia. Naucz się jak ją porzucić i stać się nowym sobą.

Masturbacja jest nawykiem zagrażającym naszemu życiu, który może być pokonany tylko dzięki silnej woli uzależnionego. Nawyk ten wspierany jest przez fantazje, pragnienia i potrzeby, które są całkowicie fikcyjne i nie mają żadnych realistycznych podstaw istnienia. Poprzez karmienie bezsensownych żądz tym nawykiem – znajdujemy się jedynie w stanie regresu, nie rozwoju. Regres ma swój koniec – rozwój nigdy go nie ma.

Kim jestem?

Mówcie na mnie Josh. Byłem posiadaczem, producentem, modelem i webmasterem jednej z najbardziej popularnych stron dla fetyszystów w latach 2004-2011. Strona była na szczycie popularności, pomimo że nie poświęciłem na jej promowanie nic ze swojego czasu i prawie żadnych pieniędzy. Gdybym to zrobił, prawdopodobnie byłbym już milionerem.

Dlaczego była tak popularna? Ponieważ jej zawartość była najlepsza. Wiedziałem, czego pragną ludzie. Skąd? Ponieważ sam byłem jednym z nich. Stworzyłem stronę nie dla pieniędzy, a jako sposób na spełnianie moich własnych fantazji.

Pamiętam, że miałem pociąg do fetyszy od 5 roku życia. Przede wszystkim do kobiecych butów i stóp. Pamiętam to uczucie, będąc jeszcze przedszkolu, gdy patrzyłem na stopy mojej nauczycielki, albo w domu, grzebiąc w butach mojej mamy. Prześladowało mnie to ono dzieciństwa – ta chęć lizania i wąchania kobiecych stóp. Wydawało mi się, że jestem szalony.

Wszystko to zaczęło nabrało dla mnie tempa, kiedy w wieku 11 lat odkryłem masturbację. Od tamtego czasu, aż do 29 roku życia towarzyszył mi ten wyniszczający nawyk.

Mój okres dorastania był wypełniony depresją, obawami i wstydem, spowodowanymi przez moje fantazje i żądze. Brak możliwości spełnienia moich fantazji był dla mnie torturą.

Masturbacja była odtąd jedynym sposobem na ich ujście, a wraz z nadejściem internetu, wszystko jeszcze się nasiliło.

Moje nawyki i fantazjowanie sprawiły, że moje życie seksualne stało się całkowitą ruiną: przepełnione nieudanymi związkami i mną, wątpiącym w sens własnej egzystencji. Myślałem, że jestem przeklęty. Oczywiście, trafiałem też na dziewczyny, które akceptowały moje preferencje i miały chęć czasem zabawić się w ten sposób ze mną, lecz nie dawało mi to satysfakcji – cały czas potrzebowałem czegoś więcej.

W pewnym momencie zrozumiałem, że mogę zrobić użytek z mojego przekleństwa, zaspokajając zarazem żądzę wobec kobiecych stóp i butów, którą od zawsze odczuwałem. Mogłem mieć wszystkie buty i nogi jakich bym zapragnął i jednocześnie zarobić z tego na życie. Reszta należy do historii.

Ubóstwo naszych pragnień

Zamknąłem swoją stronę w roku 2011, po 7 latach prowadzenia. Złodzieje i piraci wyrządzili dużo szkód mojemu biznesowi. To było bolesne. Zawsze wkładałem dużo serca w swoją stronę i uważałem swój zawód za rodzaj sztuki. Zazwyczaj przykładałem wielką wagę do tego, jaka jest jej zawartość. Niestety później czułem się zawiedziony, widząc, że większość ludzi nie docenia mojej pracy. Ludzie mogą cię nawet znienawidzić za to, że chcesz, żeby płacili za pracę którą wykonałeś. Chcą wszystkiego i to za darmo. Wykonałem większość prac związanych ze stroną osobiście i nawet pozowałem tam przez parę lat. Ujrzenie jak wasza praca jest deptana przez innych jest przeżyciem, którego nie życzę nikomu z was. Lecz nawet pomimo tego wszystkiego, moja strona nieźle sobie radziła. Żyłem bezstresowo, mając teraz innych ludzi od zajmowania się produkcją i nadal zarabiałem tysiące.

Jednak porzuciłem to wszystko. Wielu ludzi pewnie nie rozumie dlaczego. Zostawiłem za sobą stabilne życie i regularny zarobek. Czemu? Ponieważ czułem się żałośnie i nieszczęśliwie. Nawet będąc posiadaczem i współtwórcą strony dla fetyszystów. Mogłem zaangażować się w dowolny typ fantazji na temat pięknych dziewcząt każdego dnia tygodnia, a oprócz tego miałem piękną dziewczynę (później moją żonę), która akceptowała mój styl życia i była gotowa spełniać moje fantazje. Ale zamiast tego i tak masturbowałem się każdego dnia przy różnych okazjach do treści znajdujących się na innych stronach niż moja. Czemu?

Ponieważ byłem uzależniony. Mogłem uprawiać seks ze swoją żoną, a następnie i tak musiałem się masturbować. Wstawałem i pierwszą rzeczą o której pomyślałem była masturbacja. Mogłem pozować do zdjęcia, a potem masturbować się do tego samego ujęcia znajdującego się na filmie. W efekcie byłem w opłakanym stanie, zdołowany, odarty z jakiejkolwiek energii do życia i poirytowany. Mój mózg nie pracował jak należy, nie mogłem normalnie myśleć, moja pamięć była słaba. Nieustanna masturbacja wpłynęła na moją zdolność do erekcji i efektywność w łóżku, sprawiła też, że zacząłem zachowywać się paranoicznie, co wpłynęło na moje relacje z kobietami i generalnie ludźmi dookoła.

Teraz mam 30 lat i jestem wolny od masturbacji. Nie robiłem tego od prawie roku, co jest najdłuższym w moim życiu okresem wolności od tego nawyku, odkąd zacząłem się onanizować w wieku 11 lat. Jak tego dokonałem? Podzielę się z tobą moją historią, mając nadzieję, że pomoże ci wieść lepsze życie.

Masturbacja jest szkodliwym, destrukcyjnym nawykiem.

Na początek musisz zrozumieć, że masturbacja jest destrukcyjnym i szkodliwym nawykiem. Wpływa na nas na wielu poziomach – fizycznym, mentalnym, a nawet jeszcze bardziej subtelnych.

Moje przekonania są oparte na moim doświadczeniu życiowym i to do ciebie należy zdecydowanie, czy ma to przełożenie na twoje życie. Będę opierał swoją konkluzję na tym, że wszystko jest energią, my także. I to nie jest to tylko kwestią różnych tradycji czy ścieżek duchowych – to naukowo dowiedziony fakt. Jesteśmy stworzeni z energii i nasz stan istnienia zależy od tego, jak wiele mamy tej energii i na jakim jest poziomie. Nawet jeśli jesteś sceptycznie nastawiony do tego co mówię, czy to co jest tego następstwem nie odnosi się także do twojego życia?

Twoje ręce nie odpadną i możesz nawet czuć się wolny od stresu na chwilę później, ale na dłuższą metę masturbacja zubaża twoje życie. Stajesz się zdołowany, paranoiczny, lękliwy, łatwo się irytujesz, unikasz kontaktów socjalnych, jesteś zmęczony fizycznie i psychicznie. I dodatkowo, ponieważ masturbacja jest uzależniającym działaniem, nigdy nie pozostawia cię w pełni usatysfakcjonowanym, co sprawia że masz potrzebę masturbować się więcej i więcej. Czy to nie znaczy, że coś się z tobą dzieje? Że oddziałuje na ciebie na innym poziomie, niż tylko fizyczny? Tak było z całą pewnością w moim przypadku i muszę wam to powiedzieć – zawsze to czułem.

Od zawsze odczuwałem krzywdę, jaką masturbacja wyrządza mi i mojemu życiu. Próbowałem się powstrzymywać, ale to nigdy nie pomagało. Wiedziałem, że to jest nie w porządku z etycznego i religijnego punktu widzenia, ale nie bardzo wiedziałem dlaczego. W pewnym momencie media sprawiły nawet, że czułem, że to dobre i zdrowe. Lecz jeśli tak, to czemu ciągle miałem wrażenie, że życie jest do dupy?

Wszystko to zaczęło się wyjaśniać, kiedy obrałem nową drogę w życiu – drogę wolności. Wolności od alkoholu, narkotyków, złych myśli, emocji, nawyków, drogę wolności od życia, które kiedyś wiodłem. Chciałem zmienić się na lepsze. A jeśli chcesz się zmienić na lepsze – Wszechświat daje ci wszystkie informacje których potrzebujesz. Czytałem książki, podróżowałem aby nauczyć się więcej, stosowałem nowe ćwiczenia (yoga, kung-fu, medytacja, sporty, kosmoenergetyka). Trochę to trwało i wciąż jestem na tej ścieżce, ale odkryłem i zrozumiałem rzeczy, które uczyniły mnie wolnym od masturbacji.

Życzę ci tego samego, więc, jeśli jesteś zainteresowany tym co mam do powiedzenia, przejdźmy dalej.

Masturbacja okrada cię z życia.

Bóg, Kosmos, czy Natura (nazywaj to jak chcesz), stworzyła nas w pewien sposób, a mianowicie tak, abyśmy uprawiali seks w celu rozmnażania się. Jakkolwiek staroświecko by to nie brzmiało – jest to prawdą. I pozwól, że wyjaśnię swoje osobiste doświadczenie z tą kwestią. Jest popularnym błędem uważanie mężczyzn za niekończące się fabryki spermy. Nie jesteśmy nimi. Mamy swój limit, tak samo jak kobiety mają określoną ilość jajeczek. Chodzi o to, że w momencie w którym masz wytrysk, twoje ciało myśli, że spłodzisz dziecko. Więc cała siła życiowa, cała energia którą masz w sobie w tym momencie, wszystko co najlepsze z twojego organizmu – idzie w twoją spermę. Twój najlepszy potencjał, wszystko co masz, zapasy cennych substancji odżywczych – wszystko to znajduje się w twojej spermie, aby być przekazane przyszłemu dziecku. Ty, jako mężczyzna, jesteś inauguratorem, który wzbudza iskrę dającą nowe życie. Im mocniejsza twoja iskra (czyli ogólny stan twojego nasienia), tym silniejsze będzie twoje dziecko pod każdym względem. Ale jest tak tylko wtedy, kiedy masz partnerkę i chcesz spłodzić dziecko. W naszym przypadku, ta iskra idzie na zmarnowanie, kto wie ile razy dziennie i przez ile dni w roku. Ograbiasz się z własnej siły życiowej i to dlatego czujesz się w następstwie wyczerpany, przemęczony i zdołowany.

Twoje nasienie to twoja siła życiowa, za którą jesteś odpowiedzialny. Chińczycy mówią, że na każdego mężczyznę w trakcie jego życia przypada określona ilość wytrysków, kiedy limit się wyczerpie – traci swoją potencję. Indyjscy jogini uważają, że celibat jest jednym z kluczowych czynników pomagających w osiągnięciu oświecenia. Rdzenni Amerykanie praktykują celibat podczas swoich rytuałów. Nie wspominając już o wszystkich mnichach z różnych zakątków świata. Jak myślisz, dlaczego starożytne tradycje uznają celibat? Dlaczego jest tak wiele publikacji i praktyk, które mają sprawić abyś mógł uprawiać miłość kontrolując swój wytrysk? Ponieważ jest to kluczowe dla twojego istnienia. Nawet we współczesnym świecie sportu istnieje debata, czy sportowcy powinni mieć zakaz uprawiania seksu przed zawodami. Jednak, w trakcie gdy trwa ta dyskusja – trenerzy mimo wszystko zakazują tego. Ponieważ wiedzą z doświadczenia, jak to wpływa na wyniki. Nie do końca wiedzą dlaczego, ponieważ oceniają sprawę wyłącznie na podstawie czynników fizycznych, bez patrzenia na energetyczną stronę sprawy. Ja, na przykład, zobaczyłem na podstawie własnego doświadczenia w podnoszeniu ciężarów, boksie, sztukach walki i innych sportach, że wytryski czyniły mnie słabszym, mniej zwinnym i wytrzymałym.

Z mojego doświadczenia wynikającego z innych praktyk, i z wiedzy, jaką zaczerpnąłem na temat tych praktyk i tradycji z których pochodzą – mogę ci powiedzieć tyle na temat twojego nasienia. Jest to kluczowe dla naszego systemu nerwowego i mózgu (weźmy choćby pod uwagę tradycję indyjską, która szeroko rozprzestrzeniła się w dzisiejszych czasach wraz z popularyzacją Jogi). Jogini i Ajurveda (tradycyjny indyjski system medyczny) nazywają to Ojas. Zaczerpnijmy definicję z wikipedii, którą uważam za całkiem trafną:

Ojas jest sanskryckim słowem które dosłownie oznacza „wigor”. Jest to podstawowa energia ciała, która może być porównana do soków życiowych. Ojas jest to soki życiowe czyjejś energii, które, gdy jest ich wystarczająco dużo, warunkują silną odporność, a kiedy jest ich zbyt mało, dają w rezultacie słabość, zmęczenie i na koniec choroby.

Te soki życiowe są potokiem subtelnej energii przechodzącej przez twój kręgosłup (drzewa życia w naszym ciele), utrzymującym ciało w stanie zdrowia. Te energie odżywiają cały twój system nerwowy i mózg. Stałe pozbywanie się spermy wyczerpuje twoje Ojas, pozostawiając cię słabym duchowo, umysłowo i fizycznie.

Zjawisko można także opisać na poziomie czysto fizycznym. Ze składników odżywczych produkowana jest limfa, z limfy powstaje krew, z krwi organy, z organów produkowany jest tłuszcz, z tłuszczu – szpik, ze szpiku – sperma. Sperma jest ostateczną esencją. Jest esencją esencji. Tak jak cukier przenika trzcinę cukrową, a mleko jest składową masła, tak sperma jest esencją dla ciała. Istnieje w subtelnej formie w całym ciele. Jest ona pobierana i rozwijana w fizyczną formę w organach płciowych dzięki wpływowi seksualnych intencji i podniecenia. Słaba pamięć, przedwczesne oznaki starości, impotencja, różne choroby oczu (pamiętasz powiedzenie, że od masturbacji się ślepnie?) i choroby nerwowe są połączone z utratą tej życiowej energii.

Jest jeszcze jeden ważny aspekt nasienia, który odkryłem. Nasze nasienie zawiera duże ilości cynku, który jest bardzo istotnym pierwiastkiem dla naszego organizmu – 100 g spermy zawiera 100 mg cynku. Zarówno problemy z prostatą, cukrzycą jak i przedwczesne siwienie mogą być spowodowane niedoborem cynku w organizmie.

Masturbacja jest zagrożeniem dla społeczeństwa

Z mojego doświadczenia wynika, że masturbacja bezpośrednio wpływa także na życie społeczne, szczególnie związki z płcią przeciwną.

Przez zachwianie równowagi umysłu, spowodowane masturbacją, często doświadczałem fobii społecznej i paranoi. Miałem trudności z socjalizowaniem się kiedy gdzieś wyszedłem, w pracy, czy spotykając się z innymi ludźmi, a szczególnie z kobietami. Jako, że przy masturbacji prawie zawsze brakuje partnera, uczymy nasze ciała i umysły, że to normalne. Sprawiamy, aby nasze organy rozrodcze „czuły się” dosłownie stworzone do zaspokajania ich własnymi rękami. Problemy z erekcją i brak zdolności do interakcji z prawdziwymi ludźmi w związkach, prowadzi do trwającego całe życie braku pewności siebie i zagubienia, które stoi na drodze do satysfakcjonującego pożycia seksualnego. Ponieważ masturbacja ogranicza twój wigor, stajemy się przez nią zbyt leniwi lub za strachliwi, aby zdobyć kobietę w prawdziwym życiu.

W dużej mierze, odsuwając na bok moje ujęcia robione do filmów, byłem niepewny swojej męskości i czułem się słabym mężczyzną w obecności płci pięknej. Od zawsze było to dla mnie sporym problemem i nieustannie mnie nękało. Dobrze wyglądałem, byłem bystrym, bogatym facetem ze świetnym ciałem, a jednak nigdy nie mogłem zdobyć dziewczyny. Później zrozumiałem, że problem nie leżał w kobietach, a całkowicie we mnie i w moich nawykach. I nie ważne ile masz pieniędzy – kobiety to wyczują. One dosłownie wyczuwają, jak wiele masz w swoich jajach, żadna nie chce faceta ze „słabym korzeniem”. Seks jest pierwotnym, zwierzęcym instynktem i kiedy przychodzi co do czego – zachowujemy się jak zwierzęta, a one potrafią wyczuć wszystko bez słów, szczególnie słabość i siłę.

Masturbacja odbiera nam potrzebę posiadania prawdziwego partnera, co ma katastrofalne skutki. My, jako ludzie, jesteśmy stworzeni tak, aby współżyć z płcią przeciwną poprzez kontakt seksualny i życie rodzinne. Poprzez eliminację tej potrzeby, wypieramy się własnej natury. Nawet jeśli myślimy, że daje nam to satysfakcję – tak nie jest. Inaczej masturbacja nie szła by ramię w ramię z depresją.

Zwykłem myśleć, że mam problemy z erekcją i nawet w pewnym momencie zamówiłem tabletki na popęd. Nie byłem w stanie stwardnieć szybko i dochodzenie zajmowało mi wiele czasu, męcząc moją partnerkę. Później zrozumiałem, że winę za to ponosi całkowicie onanizm.

Źródło: http://www.yourbrainrebalanced.com/index.php?topic=5202.0

Advertisements